Mozambik

Cabo Delgado – terroryzm w Mozambiku

Niedługo minie rok od ataku terrorystów na Palmę. To wydarzenie wpłynęło (i wpływa do dziś) na życie mieszkańców Cabo Delgado, na politykę zarówno Mozambiku, jak i krajów południowej Afryki.

Niepewność jutra, bieda, brak obecności wydolnego państwa – to jedne z głównych przyczyn stojących za zamachami i egzekucjami w północnej części Mozambiku. Czy słyszałeś(-aś) o Cabo Delgado? O pięciodniowym ataku terrorystów na miasto Palma? O ścierających się interesach polityków, spółek naftowych i miejscowej ludności?

Jeśli nie – czytaj dalej.

Gdzie leży Cabo Delgado i co z tego wynika

Cabo Delgado to prowincja znajdująca się na granicy Mozambiku z Tanzanią. Stolicą prowincji jest Pemba, oddalona od Maputo, stolicy kraju, o ponad 2400 km samochodem (1600 km w linii prostej). To tak, jakbyśmy z Poznania mieli dojechać do Walencji albo w drugą stronę – do Kazania.

Cabo Delgado zamieszkuje około 2,3 miliona ludzi. Najliczniejsze mniejszości to Makua i Mwani. Trochę ponad 50% mieszkańców wyznaje islam, i to raczej jego wersję suficką.

Cabo Delgado to też jedna z najbiedniejszych prowincji w kraju. Leży na przecięciu się szlaków: morskich (port Mocimboa de Praia) i przemytniczych (złoto, drogie kamienie, narkotyki, ale też zagrożone gatunki zwierząt i egzotyczne drewno).

Niedawne odkrycie złóż gazu ziemnego na wybrzeżu Cabo Delgado miało być punktem zwrotnym w rozwoju Mozambiku. Miało przynieść poprawę warunków życia nie tylko w prowincji, ale i w całym kraju. Firma Total chciała wybudować tam zakład przetwarzania gazu ziemnego – terminal miał zostać oddany do użytku w 2024 r. Total zawiesiło prace, powołując się na tzw. siłę wyższą, po ataku na Palmę w marcu 2021 r.

Skąd w Cabo Delgado wzięli się terroryści

Mozambik nigdy nie był krajem, którym wstrząsały religijne rozruchy. Dlatego też atak, który właściwie zapoczątkował konflikt – organizacja Al-Shabaab zaatakowała posterunek policji w Mocimboa de Praia w październiku 2017 r. – był dość dużym zaskoczeniem.

Od tego czasu Al-Shabaab dokonuje w Cabo Delgado coraz śmielszych ataków terrorystycznych.

Al-Shabaab jest kojarzona z Państwem Islamskim w Afryce. Jej powstanie datuje się na początek lat dwutysięcznych. Wtedy to grupa mężczyzn łączonych z Islamic Council of Mozambique zaczęła propagować „nowe”, bardziej rygorystyczne rozumienie i praktykowanie islamu. Budowano meczety i medresy. Z czasem niektórzy zaczęli się jeszcze bardziej radykalizować i uformowali grupę Al-Shabaab (po arabsku „młodość”). Otwarcie już nawoływali do utworzenia państwa religijnego. 

Mogłoby się wydawać, że terroryści nie napotykają dużego oporu, a ich zachęty padają na podatny grunt. Trudno jednak nie brać pod uwagę sytuacji, w której znaleźli się mieszkańcy Cabo Delgado. To, że odkryto złoża gazu, jeszcze bardziej uwypukliło ich beznadziejną sytuację. Miliony dolarów inwestowano w przybrzeżne wiercenia, podczas gdy lokalne społeczności nie zyskiwały nic. Bezrobocie, wszechobecna korupcja, katastrofy naturalne (m.in. cyklon Kenneth w 2019 r.) sprawiają, że ludzie stają się łatwym celem dla terrorystów. Obietnica łatwego zarobku, miejsce do spania i porcja jedzenia wystarczają, żeby werbować młodych ludzi.

Od 2017 r. w wyniku ataków grupy Al-Shabaab i walk z nią zabito ponad 3000 osób, a ponad 800 tys. ludzi zostało  uchodźcami wewnętrznymi. Te walki niosą ze sobą nie tylko śmierć i przesiedlenia. Wielu uczniów nie chodzi do szkoły, niektóre placówki są zamykane albo po prostu niszczone. Większość dzieci nie zostało zintegrowanych z systemem edukacji w nowym miejscu. Utrudnione jest przemieszczenie się w obrębie prowincji. Do tego dochodzi przemoc (każdego rodzaju), która wybucha z ogromną łatwością w dużych skupiskach ludzi. Ludzi, którzy utracili krewnych, nie mogą wrócić do domu, nie mają struktur, na których mogą się oprzeć. To oznacza wymuszenia, gwałty, prostytucję (też dzieci) w zamian za ochronę czy jedzenie, coraz większą liczbę nastoletnich ciąż, brak dostępu do opieki lekarskiej itp.

Co w końcu wywołało zdecydowaną reakcję polityków

Przemoc eksploduje atakiem na Palmę, niedługo po tym, jak Total ogłosił wznowienie prac nad terminalem. 24 marca 2021 r. około 200 terrorystów zaatakowało miasto z trzech stron. Opanowali ulice, obrabowali banki i sklepy, zabili ok. 100 osób i sprawili, że ponad 60 tys. mieszkańców Palmy i okolic stało się uchodźcami wewnętrznymi.

Jednym z punktów ataku był ośrodek hotelowy Amarula – miejsce, gdzie zbierali się zazwyczaj pracownicy kontraktowi. 25 marca znalazło się tam ok. 200 ludzi, głównie miejscowych, którzy uciekli przed terrorystami. To na tym miejscu skupiła się uwaga mediów, też międzynarodowych. Głównie ze względu na to, kto tam przebywał (ekspaci, dyrektor administracyjny prowincji).

Ponad 20 osobom udało się wydostać z Amaruli helikopterem DAG (Dyck Advisory Group – południowoafrykańscy najemnicy zakontraktowani przez rząd Mozambiku do rozbicia terrorystów). Dla kolejnych 170 przygotowano wojskowy konwój, który miał ich dowieźć na plażę, a stamtąd łodziami mieli się przedostać w bezpieczne miejsce. Nie wszystkim samochodom udało się dojechać do plaży. Niektóre zostały zaatakowane przez terrorystów, a ich pasażerowie albo zostali zabici, albo udało im się zbiec w busz. Uciekinierów z plaży zabierały łodzie cywilne i statki, które znajdowały się na wodach niedaleko wybrzeża.

Ponad 20 000 osób próbowało szukać schronienia na terenach budowy terminala należących do firmy Total. Parę tysięcy zbiegło w stronę granicy, ale Tanzania nie wpuściła ich na swoje terytorium.

Wojsko i siły DAG zadeklarowały odzyskanie kontroli nad miastem dopiero 29 marca 2021 r.

Kto bierze udział w akcji przeciw terrorystom

Mozambik długi czas odmawiał zaangażowania obcych wojsk na swoim terenie. Politycy zapewniali, że policja i wojsko na miejscu poradzą sobie z zagrożeniem. Być może wynikało to z niechęci do dodatkowych „par oczu”, które mogłyby zainteresować się np. przemytem heroiny, z czego czerpią benefity wpływowi członkowie FRELIMO.

Niestety, państwo nie było w stanie zapewnić bezpieczeństwa mieszkańcom prowincji i powstrzymać działań terrorystów. Wojsko, oskarżane zresztą o przemoc wobec swoich własnych obywateli, nie umiało zdobyć całkowitej kontroli nad tym terenem.

Wcześniej fiasko poniosły grupy zbrojeniowe: rosyjska grupa Wagnera, działająca w Cabo Delgado pod koniec 2019 r., i południowoafrykańska DAG – ich kontrakt zakończył się w kwietniu 2021 r.

Wagnerowcy nie odnaleźli się w partyzantce w buszu, nie dogadywali się z miejscowymi oddziałami, a ich sprzęt się nie sprawdził. Najemnicy z DAG byli z kolei oskarżani o nadużywanie władzy, popełnianie przestępstw i ostatecznie ich kontrakt zakończył się w kwietniu 2021 r. po ataku w Palmie.

Od lipca 2021 r. na miejscu zaangażowano siły SADC (Southern Africa Development Community) – swoich żołnierzy wysłały RPA i Botswana. Dodatkową pomoc wojskową zapewniła Rwanda. W czerwcu 2021 r. swoje zaangażowanie podkreśliła Unia Europejska, wysyłając ekspertów, którzy szkolą żołnierzy w walce przeciwko terroryzmowi. Unia Europejska najprawdopodobniej wspomoże też finansowo wojska rwandyjskie.

Mozambik musiał skoordynować działania różnych grup na swoim terenie, ciągle pozostając główną dowódczą siłą militarną.

I co dalej z Cabo Delgado

Mozambik nie tylko musi rozgromić grupę terrorystów. Stoją przed nim jeszcze inne zadania.

  • Państwo powinno wyegzekwować przestrzeganie prawa. Cabo Delgado, ze względu na odległość od stolicy i profity, jakie niektórzy czerpali m.in. z przemytu, dość długo cieszyło się swoistą niezależnością. Być może dlatego władze centralne zareagowały na niebezpieczeństwo z takim opóźnieniem.
  • Władze powinny zacząć rozmawiać z lokalną ludnością i zapewnić jej alternatywę. Uzyskanie wsparcia miejscowych społeczności w rozdziale pomocy finansowej itp. może sprawić, że poparcie dla Al-Shabaab zaniknie samoczynnie. W tym powinno pomóc pociągnięcie do odpowiedzialności wojskowych, którzy dopuszczali się przestępstw.
  • Powinno się zaprzestać wzbudzanie niepotrzebnych animozji pomiędzy wyznaniami i grupami etnicznymi. Ten konflikt nie jest konfliktem na tle religijnym czy etnicznym i należy nie dopuścić, żeby stał się takim.
  • Państwo jest odpowiedzialne za powrót inwestorów i podział funduszy, które przyniesie wydobycie gazu. Może wymagać, żeby nastąpiły inwestycje w infrastrukturę i edukację. Rozpoczęcie wydobycia gazu na pewno rozwinie rynek pracy i da szansę na zatrudnienie tysiącom ludzi.

Trudno opisać ten konflikt w paru zdaniach. Łączy się tu wiele wątków, m.in. polityka rządu wobec własnej ludności i firm wydobywczych, wobec dziennikarzy i dostępu do informacji, wobec organizacji humanitarnych, wobec współpracy międzynarodowej. Do tego dochodzą tematy: przemytu i tego, kto czerpie z niego korzyści, kryzysu humanitarnego, przyszłości kraju.

Za miesiąc minie rok od ataku na Palmę, liczba ofiar i osób zmuszonych do migracji wewnętrznej ciągle wzrasta. Szkoły zostały otwarte dopiero 31 stycznia 2022 r., oczywiście, nie wszystkie. Nie wszyscy będą w stanie wrócić do szkół – nie tylko uczniowie i uczennice, ale też nauczyciele i nauczycielki.

Walka z terrorystami wygląda na niekończącą się akcję; trudno to sobie wszystko wyobrazić. Po raz kolejny możemy się przekonać, jak bardzo miejsce urodzenia może zdeterminować nasz los. Niestety.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.