przeprowadzka za granicę

Przeprowadzka za granicę – jak zrobić to dobrze?

Przeprowadzka – jesteście gotowi?

Wiecie już, gdzie jedziecie. Teraz czas na przeprowadzkę. To trochę jak partia szachów, gdzie waszym przeciwnikiem są kartony, papiery, niezliczone rzeczy i odwieczne pytanie, co wziąć, a co zostawić. Spokojnie! Za pierwszym razem wydaje się, że wszystko to przytłacza, ale z każdym następnym jest łatwiej. Przeprowadzka za granicę nie musi was pokonać. Złapcie ołówek i kartkę papieru, siądźcie przy stole z filiżanką kawy i zapiszcie rzeczy, które musicie zrobić przed przeprowadzką za granicę. Jednym słowem – przygotujcie strategię!

Najważniejsze: transport! Kto nam przewiezie te wszystkie pudła?

Weronika – na początku przewoziliśmy dobytek w walizkach, teraz korzystamy ze zorganizowanego transportu.

Nasza sytuacja zmieniała się wraz z pracodawcami. Do Armenii tachaliśmy walizki, do Maputo z naszymi rzeczami dotarł kontener. Przenoszenie dobytku w walizkach nie było dla nas na początku problemem – wynajmowaliśmy umeblowane mieszkania i nie zdążyliśmy jeszcze obrosnąć w sprzęty. Jednak z czasem (i wzrastającą liczbą dzieci) sytuacja robiła się męcząca. Z Armenii do Niemiec nasze pudła powędrowały pocztą lotniczą (najszybsza opcja), a stamtąd do Maputo wysłaliśmy już kontener. I wszystko byłoby cudownie, gdyby kontener, zamiast obiecanych 2, nie był w drodze przez… 9 miesięcy! Bądźcie przygotowani na obsuwy czasowe.

Dziś (z meblami, rowerami, zabawkami, książkami, obrazami itd.) nie wyobrażam sobie innej opcji niż transport kontenerem, zwłaszcza jeśli nasze kolejne miejsce zamieszkania byłoby na innym kontynencie. Na początku 2022 r. przeprowadzamy się do RPA – tu, ze względu na odległości, wystarczy transport lądowy.

Jeśli pakowanie i rozpakowywanie pudeł macie w pakiecie – skorzystajcie z tego. Doświadczeni pracownicy zrobią to lepiej od Was, i to w dużo krótszym czasie.

Ania – za każdym razem staramy się ograniczyć liczbę rzeczy.

Nasza dusza nomada nie pozwala nam się zatrzymać w jednym miejscu za długo. Tak więc, po kilku latach mieszkania w Stanach Zjednoczonych, zdecydowaliśmy się na dużą zmianę – przeprowadzkę do Europy. Pierwszy przystanek: Hiszpania.

Zakup biletów w jedną stronę wyznaczył nam deadline nie do przekroczenia. Mieliśmy zatem 3 miesiące na zorganizowanie wszystkiego. No to do rzeczy… Właśnie o rzeczach mowa – co zrobić z całym swoim dobytkiem? Do sprawy podeszłam systemowo. Najpierw storage.  Później garaż. Na końcu dom. Dało się. Selekcja była dość radykalna, ponieważ ostatecznie zmieściliśmy się do 3 walizek i 4 bagaży podręcznych. Wysłaliśmy również nasz samochód w kontenerze do Europy (przyznaję – był zapakowany po dach). Resztę rzeczy sprzedaliśmy przez Internet bądź na tzw. yard sale (wyprzedaż garażowa). Przedmioty, których nie udało się spieniężyć, oddaliśmy organizacjom charytatywnym.

Moja rada – wypijcie dobrą kawę, zróbcie sobie przerwę i pomyślcie, że nic nie musi być spisane na straty.  W ostatecznym rozrachunku to wy wygrywacie, bo rzeczy, które wam służyły, przydadzą się innym, a w zamian dostaniecie albo nieco gotówki, albo satysfakcję, że możecie pomoc.

Zorganizowany przewóz rzeczy

Jeśli jesteście w sytuacji, która pozwala wam na bardziej zorganizowaną przeprowadzkę, zorientujcie się, jakie opcje proponuje wasz pracodawca. Sprawdźcie:

  • czy pracodawca pokrywa koszty przeprowadzki, czy dostaniecie na to tylko określoną sumę;
  • kto musi znaleźć firmę przewozową;
  • czy wybrana firma pakuje (i rozpakowuje!) też rzeczy, czy samemu trzeba to zrobić;
  • czy ta sama firma zajmie się formalnościami i problemami celnymi na miejscu.

Pamiętajcie, że nawet ok. 250 kg na 4-osobową rodzinę, które możecie przewieźć w walizkach, to wcale nie jest dużo. Na pierwsze tygodnie oprócz ciuchów, ulubionych zabawek, książek, trzeba jeszcze zapakować przynajmniej jeden garnek i patelnię czy inne sprzęty kuchenne, buty, może ciepłe kurtki albo śpiwory itd.

Co zabrać na pierwsze tygodnie w nowym miejscu?

  • Zorientujcie się, jaka pogoda jest na miejscu

Maputo może i jest stolicą afrykańskiego kraju, ale zimą, kiedy temperatura spada nocą do 14 stopni, w domach jest naprawdę zimno. Nie przypuszczałam, że będziemy potrzebować kołder, ale od czerwca do września bardzo się przydają. Jeszcze gorzej jest w wysoko położonej Pretorii czy pustynnym Windhuk. Tam, zimą, cieplejsza kurtka jest niezbędna.

  • Sprawdźcie dostępność niektórych towarów

Zorientujcie się, czy na miejscu dostępne są kosmetyki, przyprawy czy lekarstwa, których używacie. Może to i błahostka, ale w Maputo na przykład dopiero od niedawna można kupić ziele angielskie w ziarnach i pora. Bulwy selera nie uświadczysz. I jak tu zrobić porządny rosół dla dziecka, które jest w fazie nienawidzenia innych zup? Niby wystarczy poszukać zamienników, ale gdy jesteście wtłoczeni nagle w nową kulturę, nowe środowisko i język, trudno jest rzucić się na poszukiwania kopru czy majeranku.

  • Pamiętajcie o papierach

Zanim wyjedziecie, skompletujcie potrzebne dokumenty, najlepiej, jakbyście mieli ich wielojęzyczne odpisy. Sprawdźcie, czy to wy będziecie musieli się ubiegać o ewentualną wizę i pozwolenie na pracę, czy zrobi to wasz pracodawca. Powiadomcie bank, że wyjeżdżacie za granicę, zobaczcie, jakie są opłaty za użycie karty kredytowej poza Polską. Postarajcie się o międzynarodowe prawo jazdy. Nie zapominajcie o ubezpieczeniu!

  • Poszukajcie możliwości dokształcenia się

Jeśli macie taką możliwość, skorzystajcie ze specjalnego kursu, który przygotowuje do pracy i życia za granicą. W Niemczech istnieje kampus, w którym zarówno pracownik/pracownica, jak i jego partner/partnerka mogą zapoznać się z historią, polityką i rynkiem kraju i regionu, do którego wyjeżdżają, przejść kurs językowy i zaliczyć szkolenie z zakresu bezpieczeństwa. Z tej opcji korzysta wiele firm i organizacji, które wysyłają swoich pracowników za granicę. W czasie, kiedy się uczycie, małe dzieci mogą iść na zajęcia do kampusowego przedszkola. Tutaj możecie przeczytać o kampusie: Campus Kottenforst (giz.de) Podobne zajęcia pozwalają na uniknięcie wielu problemów na miejscu. Jeśli to jest poza waszym zasięgiem, możecie sami poszukać informacji o kraju lub zapisać się na kurs językowy. Zawsze warto przyswoić sobie przed wyjazdem parę zwrotów w lokalnym języku.

Gdzie szukać informacji?

Nieocenioną pomocą są grupy facebookowe (np. dla mam, ekspatów i narodowości w danym kraju), gdzie albo można zapytać o cokolwiek, albo znaleźć kogoś, kto szczegółowo odpisze wam na pytania. Popytajcie wśród przyjaciół albo przez media społecznościowe – może akurat ktoś ma znajomych, którzy spędzili w waszym nowym miejscu trochę czasu?

To jak? Zaczynacie?

Ołówek w ręce, na stole kartka i filiżanka świeżo zaparzonej kawy.

Wypiszcie sobie najważniejsze punkty i pytania związane z przeprowadzką za granicę, a potem sukcesywnie, krok po kroku, szukajcie odpowiedzi i odhaczajcie wypełnione zadania.

Pac, pac, pac – kolejne figury szachowe przeciwnika padają pokonane. I już! Szach-mat! Pudła zniknęły, impreza pożegnalna za Wami, bilety kupione. Nie było łatwo, ale daliście radę.

W naszym kolejnym wpisie znajdziecie rady, na co zwrócić uwagę, szukając mieszkania za granicą. Z poprzedniego tekstu mogliście się dowiedzieć, w jakiej sytuacji jesteśmy i jak to wpływa na organizację naszych przeprowadzek.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.